ScrollToTop

Miłość, rodzicielstwo i pasja – Martyna Stępień i Kamil Niszczyk [wywiad]

Martynę poznałam na jednej z osiedlowej siłowni. Pamiętam, że było to święto. Nikt nie pracował, wszystko było pozamykane. Siłownia, na której wówczas trenowałam jedna z nielicznych była otwarta.  Martyna korzystając z okazji przyszła na trening. Następny raz widziałyśmy się już, gdy ja zmieniłam siłownię na Pure Jatomi Fitness. Tam też „poznałam” jej chłopaka Kamila. Martyna to niesłychanie ciepła i kontaktowa osoba. Chyba w całym klubie nie ma osoby, z którą by się nie zapoznała i nie wymieniłam kilku zdań. Kamila natomiast znam jedynie z widzenia. Oboje wychowują syna, prowadzą firmę i startują w zawodach. Pokazują, że jak się chce to można i nic nie stoi na przeszkodzie. Wspaniała para. Serdecznie zapraszam do czytania 🙂

1) Kto pierwszy zajmował się kulturystyką czy może pomysł na taki styl życia zrodził się w czasie trwania Waszego związku? Jaka była Wasza historia?
Jeżeli chodzi o mnie (Kamil) na początku nie było mowy o żadnej kulturystyce. Zacząłem chodzić na siłownie w wieku 17 lat bo paru kolegów z osiedla chodziło, więc i ja się zapisałem. Nie ukrywam, że od początku mnie to bardzo jarało. Chodziło głównie o rywalizację z kolegami, kto więcej gdzieś tam coś podniesie i tak to trwało z dobrych 6-7 lat czyli chodzenie na siłownie, ale bez żadnej wiedzy ani treningowej tym bardziej dietetycznej. Pierwszą w swoim życiu redukcje zrobiłem tak naprawdę wtedy, kiedy zapisałem się na boks. Tam zobaczyłem jak za sprawą treningu wydolnościowego w połączeniu z treningiem siłowym, z którego nie zrezygnowałem w tym czasie, może zmienić się sylwetka. Od tamtego czasu bardziej zainteresowałem się ogólnie budowaniem i kształtowaniem własnego ciała jako, że trenuje już prawie 13 lat to mógłbym o tym mówić i mówić 🙂

Kiedy poznaliśmy się z Martyną oboje już trenowaliśmy wcześniej z tym, że ja już po prostu miałem ten bagaż doświadczeń i mogłem dawać wskazówki Martynie, żeby nie popełniała błędów takich jakie ja popełniałem. Martyna jak 90% dziewczyn owego czasu myślała, że jak będzie spędzać godziny na bieżniach czy ogólnie na treningu wydolnościowym popularnym cardio spali tłuszcz i wyrzeźbi sylwetkę. To jest podstawowy błąd dziewczyn, ale obserwuje to także u panów. Niestety tak to nie działa, ale to też odrębny i bardzo złożony temat, więc wracając do naszej historii pokazałem Martynie narzędzia do rzeźbienia sylwetki czyli siłownie, sztangi, hantle itp. – nie mylić z maszynkami 🙂 Nie ukrywam, że bardzo mi zaimponowała na pierwszych treningach swoją chęcią do podnoszenia żelastwa jak i nie spotykaną siłą.  Pamiętam to jak dziś, że na pierwszym treningu wzięła już chyba hantelki 12 czy 14 kilo w jednej ręce i wyciskała prawie bez problemu. Było to dla mnie dużym szokiem. To tak wszystko w skrócie 🙂

2) Jesteście rodzicami. Startujecie razem w zawodach kulturystycznych. Na początku roku otworzyliście sklep z odżywkami BodyTuning Athletic-Shop w Kielcach. Jak to jest łączyć wspólną pasje z rodzicielstwem?
Nasza pasja to cale nasze życie. Oliwier jest już przyzwyczajony, że siłownia to nasz drugi dom. Czasem z nami na nią przychodzi. Dzięki temu też poznaje rówieśników, także to nie jest tak, że są wymówki: dzieci, praca itp. My pracujemy, startujemy a mamy czas na rodzinne wypady i zabawy. Oli jest już w drugiej klasie, więc dochodzi jeszcze nauka, ale jeżeli kocha się to, co się robi nic nie przeszkodzi by to robić. Tym bardziej, że wspieramy się Wszyscy razem 🙂 🙂

3) Jak wygląda dieta Oliwiera? Czy również jest tak restrykcyjna?
Oliwier niestety nie stosuje żadnej diety. Sam musi dojrzeć i ocenić co chce w życiu robić. Bardzo byśmy chcieli, aby poszedł w nasze ślady, ale na pewno nie będziemy go do niczego zmuszać. Jak na razie na pierwszym miejscu stawia piłkę nożną.

4) Jak radzicie sobie z brakiem motywacji? Kto kogo częściej motywuje?
U nas chyba nie ma czegoś takiego jak brak motywacji. Trening, zdrowe odżywianie to już po prostu nasz styl życia.

5) Podobno dieta jest najgorszym przeciwnikiem zawodnika. Co dla Was jest najtrudniejsze w przygotowaniach?
Najtrudniejsze? hmm.. Nie lubimy, kiedy mamy niemoc na treningach, ale to już nie zależy czy to jest okres przygotowań czy też nie. Po prostu są lepsze i gorsze dni. Dla mnie (Martyna) przygotowania nie są męczące. Bikini czy welness nie wymaga maksymalnego odtłuszczenia, więc można powiedzieć, że jest to sama przyjemność. W kulturystyce wymaga to o wiele więcej poświęcenia, wyrzeczeń,  ponieważ tam musi być docięcie na maxa, ale i tak  przygotowania są dla Nas czymś bardzo przyjemnym. Satysfakcja z formy potem jest nie do określenia, jeżeli wykona się plan na 100%.

6) Jakie są Wasze plany na najbliższe 5 lat? Czy tylko dieta, treningi, starty w zawodach a może powiększenie rodziny?
Aż takich długich planów na życie nie mamy. Obecnym planem jest otworzenie studia do treningów personalnych. Mamy nadzieję,  że w niedługim czasie powstanie i będzie połączone z naszym sklepem. Starty planujemy na cały sezon wiosenny. Zaczynając od marca 2018 roku, o ile zdrowie dopisze 🙂

7) Jaki jest Wasz ulubiony posiłek fitnessowy i cheatowy?
Martyna: Mój ulubiony posiłek cheatowy to chałwa i masło orzechowe o smaku białej czekolady z kokosem. Zawsze o tym marzę przed zawodami natomiast posiłkiem fitnessowym jest ryż z odżywką białkową i olejem kokosowym – pychotka 🙂

Kamil: Niestety nie mam jakiegoś ulubionego dania. Jak jest okres startowy trzymam sztywno dietę a jak jest tak zwany off season trzymam dietę na 70-80% i podjadam. Jak mam ochotę na burgera to idę i jem burgera, jak mam ochotę na batona idę i jem batona.

8) Każdy z Nas ma swojego idola, ulubioną gwiazdę. Kim jest Wasza inspiracja i dlaczego?
Martyna: Moją motywacją jest Andrea Neumanovva. Jej sylwetka jest moim ideałem, wiec kiedy mam gorsze dni przeglądam jej foty i zawsze 100% więcej motywacji.

Kamil: Ja niestety nie mam swojego idola ani nie wzoruje się na kimś po prostu kiedy już  wszedłem w ten sport motywują mnie chłopaki, którzy pokazują jak ciężką pracą i wytrwałością mogą osiągnąć spore sukcesy i to jest dla mnie motywacją bo wiem, że ja też tak mogę. Wystarczy silny charakter i chęć osiągnięcia wyznaczonych celów.

9) Niedługo kolejne straty. Jak teraz wyglądają Wasze przygotowania? (dieta, trening). Jakie macie priorytety?
Martyna: Do stycznia będę pracowała nad poprawą sylwetki. Barki, plecy i  pośladki to są moje priorytety. Mam nadzieję, że w sezonie wiosennym będzie widać progres. W okresie przygotowań dieta jest trochę monotonna, ale taka najlepiej działa, wtedy też jest trochę więcej cardio, ale to już przed każdym startem patrzymy na sylwetkę. I mój trener nad wszystkim czuwa.

Kamil: Tak niedługo rusza sezon wiosenny. Od marca, więc do stycznia jest plan na poprawę słabych punktów w sylwetce i od stycznia typowa redukcja. Pod pierwsze zawody trening praktycznie się nie zmienia w tych okresach. Ja zawsze staram się bazować na ciężkich, wielostawowych ćwiczeniach i tak właściwie do samego końca wiadomo, kiedy jedzenia jest już mniej siła spada, ale nadal ćwiczymy na 100% danych możliwości.  W tym okresie dieta jest typowo jałowa. Wychodzę z założenia, że im mniej produktów w diecie przedstartowej, tym sylwetka jest dużo lepsza.

10. Jak na Wasze życie wpłynął zdrowy styl życia. Co w Was zmieniła kulturystyka?
Na pewno największą zmianą jest to, że bardzo zwracamy uwagę na to, co jemy. Nie nazywamy tego dietą. Wolimy i mówimy raczej zdrowe nawyki żywieniowe. Zmienił się nasz styl jedzenia. Oczywiście wyjdziemy czasem na miasto, zjemy burgera czy lody, ale wszystko w miarę rozsądku. Po takim, nazwijmy to oszukanym posiłku następny posiłek tego dnia jemy normalnie, ten który mieliśmy zaplanowany na daną część dnia. Mamy też inne podejście do budowania ciała, czyli nie przychodzimy na siłownie i nie ćwiczymy tego, co „wypada” w dany dzień, czyli np. barki (4 ćwiczenia po 4 serie jak się przyjęło i do domu). Podchodzimy teraz do tego w ten sposób,  że na danym etapie budujemy daną grupę mięśniową, która jest dla nas priorytetem do poprawy i na niej się skupiamy najbardziej nawet pomijając inne grupy mięśniowe.

Działania Martyny i Kamila możecie śledzić na:

 

Podobne posty

alt text for image
Hej fajnie, że jesteś 😉 Nazywam się Iza Kowalczyk. Na co dzień zajmuje się prowadzeniem firmy, trenuję na siłowni, piszę bloga. Od 13 lat choruję na MIGRENĘ dlatego blog jest w dużej mierze poświęcony tej dolegliwości. Poza siłownią innym moim zamiłowaniem jest gotowanie. Znajdziesz tu wiele przepisów na każdą okazję oraz restauracje, które warto odwiedzić zarówno w Kielcach jak i innych miastach. Staram się godzić sport z jedzeniem tak by zachować zdrowie i zgrabną figurę bez wymyślnych restrykcji. Produkty najlepszej jakości to podstawa w mojej kuchni, ale nie wariuję na punkcie glutenu czy nabiału. Zapraszam Cię do czytania. Mam nadzieję, że znajdziesz tu wiele przydatnych i ciekawych informacji.

OBSERWUJ MNIE NA

Napisz do mnie na kontakt@cocorose.pl

Znajdź mnie na

FreshMail.pl