ScrollToTop

Wschodząca gwiazda fitnessu – Oliwia Mojsiej [wywiad]

Oliwia Mojsiej to nasza polska piękność z Zielonej Góry. Trenerka personalna a od niedawna zawodniczka bikini fitness. Swój debiut zaprezentowała 9 wrześniu 2017 roku na targach FIFE w kategorii +172, zdobywając drugie miejsce. Następnego dnia wystartowała na Grand Prix Polski w kategorii +166. Stanęła obok doświadczonych zawodniczek, które na swoim koncie mają wiele medali. Tam znalazła się siódma w klasyfikacji, tak więc tuż za finałową szóstką. Wspaniałe wyniki i piękny początek Jej przygody jako zawodniczki… Ta dziewczyna zawojuje świat fitness i cieszę się, że to ja mogłam pierwsza przeprowadzić z Nią wywiad. Zapraszam Was serdecznie do czytania….

1. Niedawno zadebiutowałaś na targach FIWE w zawodach bikini fitness. Jakie to uczucie stanąć na scenie?
To emocje nie do opisania. To trzeba po prostu przeżyć… Najgorszy stres trzymał mnie przed samym wyjściem, niestety moja kategoria została mocno przesunięta w czasie, więc dygoty i walące serducho nie dawały spokoju. Jednak kiedy już znalazłam się na deskach sceny i robiłam pierwsze pozy obowiązkowe, pomyślałam sobie: „tu jest właśnie moje miejsce!”. Zapomniałam o stresie i całej tej otoczce. Liczyła się tylko ta chwila, na którą przygotowywałam się prawie rok…

Oliwia Mojsiej, bikini fitness, targi fife

2. Do kolejnych zawodów będziesz przygotowywana przez Grzegorza Kępe. Jak w tej chwili wygląda Twoja dieta i trening? Czy widać duże różnice?
Nie ukrywam, że różnice między obecnymi planami działania a poprzednimi, według których przygotowywałam się do debiutów są spore. W diecie istotną zmianą jest przede wszystkim ilość posiłków – obecnie jem ich aż 6 dziennie, wcześniej 4-5. Oprócz tego przewaga węglowodanów (wcześniej bardziej „tłusto”) i kilka nowych suplementów w rozpisce. Jeśli chodzi o trening – skupienie większej uwagi na moich tyłach (dwugłowe, pośladki) oraz więcej aerobów (szczególnie rano, przed treningiem siłowym).

3. Obserwuje Twój fanpage dłuższy czas i widziałam całe przygotowanie do zawodów. Tylko raz zauważyłam kryzys. Przez cały czas z uśmiechem na twarzy trenowałaś i trzymałaś dietę. Jak Ty to robisz?
Pasja! Słowo klucz. Nie ukrywam, że momentami było ciężko, ale jakbym miała zliczyć gorsze dni lub te, w których ewidentnie mi się „nie chciało” – byłaby to ilość palców jednej dłoni. Kocham to co robię, a że jestem osobą ambitną i poprzeczkę stawiam sobie zawsze bardzo wysoko, nie chciałam zawieść przede wszystkim samej siebie. Powtarzam to bardzo często: jak już się za coś biorę to na 100%. Do decyzji związanej z przygotowaniami do zawodów dojrzewałam dobre 2 lata, więc skoro już ją podjęłam – jak mogłabym sobie odpuścić? 🙂

4. Twoja Mama wszędzie z Tobą jeździ, pomaga, wspiera i motywuje. Taka Mama to skarb. Widać, że mocno wkręcona jest w Twój świat. Czy było tak od początku czy potrzebowała czasu by się przekonać?
Szczerze? To właśnie ona pomogła mi podjąć decyzję, o której wspomniałam wyżej. Wierzyła we mnie od początku. Jej wsparcie… Kolejna kwestia, której nie potrafię opisać słowami. SKARB to mało powiedziane!!! Nie jestem w stanie wyrazić wdzięczności, za to wszystko co dla mnie robi. Bez niej nie byłabym dzisiaj w tym miejscu. Każdemu życzę takiej Mamy i takich relacji między nią a córką, jakie my mamy. A wkręcona jest do tego stopnia, że momentami to ja „stoję w tyle” z nowinkami z branży! Śmiejemy się, że jest moim managerem i przyznam śmiało, że nie zamieniłabym jej na żadnego innego!

Oliwia Mojsiej, Oliwia Mojsiej instagram

5. W maju świętowałaś rocznicę swojego studia treningowego w Zielonej Górze. Czemu zdecydowałaś się na taki krok a nie na przykład na otwarcie siłowni?
Myślę, że na początek siłownia to za duży skok. Marzyło mi się prywatne i kameralne królestwo treningowe, do którego zaproszę osoby nielubiące zatłoczonych siłowni czy wstydzące się ćwiczyć przy innych. Moim zamiarem było prowadzenie podopiecznych tylko w systemie 1:1, ale z czasem (i ze wzrostem zainteresowania) zaczęłam prowadzić również zajęcia w parach i małych grupach 3-osobowych. Przed otwarciem FITstudia pracowałam już na siłowni, więc wiedziałam jakie różnice czekają mnie „na swoim”.

6. Twoja kariera rozwija się błyskawicznie. Gdzie widzisz siebie za 5 lat?
Pozwól, że zachowam to dla siebie 🙂 Ale tak jak już wspominałam, jestem osobą bardzo ambitną i nie wyobrażam sobie stać w miejscu. Na pewno pociągnę swoje „5 minut”, które zaczęło się jakiś czas temu i dam z siebie wszystko, aby rozwijać nie tylko pasję i sylwetkę w celach sportowych, ale również siebie w kwestii zawodowej.

Oliwia Mojsiej, Oliwia Mojsiej instagram

7. Mimo optymistycznego podejścia do diety na pewno jakiegoś smakołyka Ci brakuje 🙂 Co to jest?
Zdecydowanie słodycze. Jestem raczej „słodkim” typem i za czekoladę oddałabym każdą pizzę, burgera czy frytki z McDonald’a. Oczywiście na te bardziej wytwawne potrawy też przychodzi z czasem ochota – nie pogardzę dobrym (i tłustym) makaronem czy ruskimi pierogami babci, ale chętniej na cheat meala wybiorę OREO (najlepiej te w polewie z białej czekolady) czy lody o smaku masła orzechowego… 😀

8. Co zapoczątkowało Twoją przygodę ze zdrowym stylem życia. Jaka była twoja historia?
Chętnie opowiedziałabym swoją historię, ale czytelnikom nie spodoba się pewnie tak długi wywód na Twoim blogu… W totalnym skrócie: Leki przeciw trądzikowi na bazie sterydów → zwiększony apetyt → brak hamulców → waga w górę. Po powrocie z wakacji i obejrzeniu zdjęć (w okresie dojrzewania) stwierdziłam, że nie chcę już patrzeć na siebie w takiej wersji. Zaczęło się od siłowni i setek godzin cardio, później troszkę pracy na maszynach, następnie powrót do domu i trening funkcjonalny, aż do dnia pierwszego porządnego treningu siłowego według konkretnej rozpiski (planu treningowego) od kolegi. Zakochałam się bez opamiętania. Wracając do początków – na pierwszy „strzał” udało mi się zrzucić prawie 20 kg bez niczyjej pomocy. W efekcie finalnym byłam jednak już strasznie wychudzona (waga KRYTYCZNA – bo tak ją już teraz nazywam – wynosiła 57 kg przy wzroście 180 cm), ale też nie ukrywam, że było to bardzo niemądre odchudzanie. Tak naprawdę dopiero od kilku lat jem zdrowo i przede wszystkim świadomie. Znam swój organizm już dosyć dobrze i wiem na co mogę sobie pozwolić, a co wyjdzie mi szybciutko na niekorzyść. Od ponad roku jestem na ściśle określonej diecie (oczywiście nie jem codziennie tego samego…) pod zawody i pewnie wtajemniczonych nie zaskoczę, ale dla reszty: wiedzcie, że to właśnie ONA jest kluczem do naszego sukcesu w kształtowaniu sylwetki. Trening to (niestety?) tylko 20-30% efektu końcowego…

9. Jesteś trenerem personalnym. Co najbardziej podoba Ci się w Twojej pracy?
Najbardziej lubię porównywać sobie miny „podczas” i te „po” treningu moich podopiecznych. W trakcie mam wrażenie, że mnie nienawidzą i najchętniej uciekliby ze studia czym prędzej… Jednak widok ich twarzy, a szczególnie uśmiechu, na który spływają strugi potu, już PO wszystkim… Achhh, coś pięknego! 🙂 Nie nazywam tego moją pracą, ponieważ jeśli robisz coś, co kochasz – nie przepracujesz ani jednego dnia w swoim życiu. Ja uwielbiam wspierać, motywować i przede wszystkim pomagać (w mniejszym lub w większym stopniu) osobom dążącym do swojej wymarzonej sylwetki. Czuję, że to właśnie to, co powinnam w życiu robić: najpierw zachęcić do aktywnego stylu życia, później wycisnąć siódme poty na zajęciach, w międzyczasie strzelić kopniaka w tyłek podczas gorszych dni, a na koniec cieszyć się ze wspólnego sukcesu. Dziennie dostaję minimum jedną wiadomość, która ogromnie motywuje mnie do dalszej „pracy”. Najczęściej są to osoby nawet mi nieznane, które popierają to co robię, czekają na moje wpisy, zdjęcia czy po prostu słowa wpisane na ekranie telefonu.

10. Jakie masz plany na najbliższy rok. Na których zawodach będziemy mogli Cię podziwiać?
Tego nie chcę jeszcze zdradzać. Co by się nie działo (czy wyjdę jeszcze w tym sezonie, czy nie) – już po tygodniu od pierwszych zawodów wzięłam się ostro do dalszej pracy. W przyszłym roku na pewno… ale co, gdzie i kiedy – wszystko zależy od moich postępów i oczywiście trenera, który zadecyduje gdzie pokażemy się kolejnym razem. Jedno jest pewne: brnę w to dalej. Pokochałam scenę na debiutach (tak, jak wtedy zakochałam się po pierwszym treningu siłowym) i wiem, że to nie będzie jednorazowa przygoda… 🙂 Poza tym, jak już wspominałam, jak się za coś biorę to na maksimum swoich możliwości, więc tak też będzie tym razem. Pasja + poświęcenie = sukces. Nie ma innej opcji! 🙂

Zmagania Oliwii możecie śledzić na:

fanpage FITstudio Oliwia Mojsiej Trener Personalny
Oliwia Mojsiej instagram

Podobne posty

alt text for image
Hej fajnie, że jesteś 😉 Nazywam się Iza Kowalczyk. Na co dzień zajmuje się prowadzeniem firmy, trenuję na siłowni, piszę bloga. Od 13 lat choruję na MIGRENĘ dlatego blog jest w dużej mierze poświęcony tej dolegliwości. Poza siłownią innym moim zamiłowaniem jest gotowanie. Znajdziesz tu wiele przepisów na każdą okazję oraz restauracje, które warto odwiedzić zarówno w Kielcach jak i innych miastach. Staram się godzić sport z jedzeniem tak by zachować zdrowie i zgrabną figurę bez wymyślnych restrykcji. Produkty najlepszej jakości to podstawa w mojej kuchni, ale nie wariuję na punkcie glutenu czy nabiału. Zapraszam Cię do czytania. Mam nadzieję, że znajdziesz tu wiele przydatnych i ciekawych informacji.

OBSERWUJ MNIE NA

Napisz do mnie na kontakt@cocorose.pl

Znajdź mnie na

FreshMail.pl