ScrollToTop

Restauracja Glamour w hotelu Binkowski – czy rzeczywiście glamour?

W restauracji Glamour w hotelu Binkowskim jadłam kilka lat temu. Kuchnią zarządzał, wtedy kucharz z zagranicy. W pamięci zapadał mi deser wielkości dosłownie monety 5 zł. W ostatnim czasie przeczytałam rewelacyjne recenzje menu degustacyjnego nowych kucharzy i z wielkim optymizmem postanowiłam wrócić do restauracji Glamour sprawdzić czy jedzenie wreszcie jest pyszne i glamour?

Zobacz wpisy z innych kieleckich restauracji:
Si Senor – hiszpańska kuchnia
Żółty Słoń – restauracja Tomasza Pawluska
Ajmere – kuchnia indyjska
Ale Babeczka – ale cukiernia w Kielcach
Pizza Hut express – hit czy kit?

Menu restauracji Glamour w Hotelu Binkowski w Kielcach

W menu restauracji Glamour przeważają dania kuchni polskiej. Ja zamówiłam rosół z gęsiną i makaronem (12 zł) i udo kacze z kluskami kładzionymi i sosem pieczeniowym podane z musem z pieczonego buraka i jabłka (37 zł). Mąż wypróbował barszcz biały z kaszą jęczmienną i smażoną słoniną (12 zł), a na drugie danie żeberka po tajsku w sosie słodko-pikantnym (55 zł).

Zacznę od tego, że zastawa stołowa tandetna. Wokół kryształowe żyrandole, złote fotele, ogólnie wystrój pretensjonalny, a talerze do zupy podobne do tych z baru mlecznego. Co więcej reklamowane menu degustacyjne było serwowane na innych talerzach – eleganckich i kolorowych.

Zupy smaczne. Rosół niczym się nie wyróżniał natomiast ciekawym odkryciem był barszcz z kaszą jęczmienną. Delikatny i przez dodatek kaszy lekko gęsty z dodatkiem kapeluszy grzybów. Szkoda, że grzyby były niedogotowane.

Rosół z gęsiną i makaronem


Barszcz biały z kaszą jęczmienną

Co do dań głównych – totalna porażka. Wszystko odgrzewane, mięso poprzysychane. Dania na niskim poziomie.
Udko odgrzewane we fryturze, przesuszone. Kluski smaczne, ale również ugotowane i później podsmażone na patelni. Wszystko chrupi, jest impreza 🙂 Dla mnie to, jest sposób na to, jak wcisnąć klientowi dania z weekendu, a kluski przygotować rano i sprzedawać cały dzień. Naprawdę nie wystarczy zrobić kropek z rękawa i położyć gałązki ziół, aby danie było wykwintne. Prezentacja udka prymitywna. Zresztą sami zobaczcie, jak to wygląda.


Udko kacze

Żeberka odgrzewane w piekarniku, połowa przesuszona i poprzesychana. Dokładnie w taki sposób, gdy w domu zostanie nam  kawałek mięsa i włożymy je do lodówki. Doskonale zdajecie sobie sprawę jak smakuje po 1-2 dniach. Kapusta czerwona podana do dania – syf i nic więcej. Zagęszczona czymś niewiadomego pochodzenia. Podejrzewam, że był to kupiony, gotowy produkt. Zdominowała całkowicie danie. Żeberka miały być słodko-pikantne i były dopóki nie spróbowało się kapusty. Cena 55 zł za to danie to przegięcie.


Żeberka po tajsku

Nie potrafię zrozumieć, że zatrudniając kucharzy z takimi osiągnięciami restauracja podaje dania na poziomie podrzędnej restauracji.

Restauracje w hotelach – czy warto korzystać?

Po takim obiedzie o deserze nie było mowy. Niestety restauracje w hotelach w 90% mają nieciekawe jedzenie ze względu na brak gości. Odwiedzam mnóstwo restauracji w całej Polsce i omijam szerokim łukiem restauracje hotelowe mimo, iż są to hotele 4* i 5*. Na wszelkie menu degustacyjne czy imprezy typu festiwal smaku należy bardzo uważać. Ja po festiwalu smaku w jednym z hoteli byłam zachwycona i pojechałam na obiad kilka dni później. Dostałam odmrażane w mikrofali jedzenie i do tego ZEPSUTE. I podobnie jest z menu degustacyjnym zaproponowanym przez Binkowski Resort. Co prawda nie jadłam, ale nie posądzam moich kolegów blogerów o przekupstwo. Dania wyglądały naprawdę fajnie, składały się z wielu tekstur i z pewnością były przygotowane na świeżo. Prezentowały umiejętności szefów kuchni, którymi hotel się chwali  natomiast codzienne menu restauracji Glamour nie ma, z tym nic wspólnego.

Rozumiem, że zarząd Hotelu Binkowski chciałaby ściągnąć klientów z zewnątrz, stąd poczęstunek blogerów menu degustacyjnym. Proszę mi wierzyć, że dla klienta nie jest problemem przyjazd do restauracji 15-20 km tym bardziej, jeśli chodzi o klienta VIP,  tylko musi mieć po co. Taki klient nie zje odgrzewanych żeberek i udek z frytury. Myślę, że rodziny z klasy średniej również z chęcią zjadłyby obiad w tak pięknym miejscu jakim, jest restauracja Glamour w Hotelu Binkowski i okolicy, w której jest położony hotel. Może warto pomyśleć nad skróceniem karty i zaproponowaniem tradycyjnych dań kuchni polskiej, ale zawsze na świeżo i babcinej porcji lub też na poziomie menu degustacyjnego. Prowadząc w taki sposób politykę tylko zrażacie do siebie ludzi.

Podobne posty

Najchętniej czytane

OBSERWUJ MNIE NA
Sorry:

- Instagram feed not found.

Napisz do mnie na kontakt@cocorose.pl

Znajdź mnie na